Viktor Żenni o metodzie i o sobie
Nie
ukrywam, że moja metoda leczenia zespołu Graves-Basedowa może stać się rewolucją
w leczeniu tarczycy. Odbywa się bezinwazyjnie, przez co pozwala uniknąć
operacji, oczywiście jeśli w obrębie tarczycy nie pojawiły się już zmiany
nowotworowe.
Jej istotą jest wykorzystanie tzw. prądów Bernarda, czyli po
prostu słabego prądu elektrycznego emitowanego przez specjalne, znane już od
dawna urządzenie. Prąd ten dostarczany jest do organizmu poprzez elektrody, ale
zapewniam, że zabieg jest całkowicie bezbolesny. A trwa ok. 40 minut.
Prądy Bernarda stymulują centralny układ nerwowy i regulują gospodarkę
hormonalną, czyli po prostu normalizują wydzielanie hormonów.
Metodę tę opracowałem podczas emigracyjnego pobytu w zachodniej Australii i
skorzystało z niej tam kilkaset osób. Pisano o niej na pierwszych stronach
gazet. A po moim powrocie do Polski zacząłem ją popularyzować także nad Wisłą.
Jest ona pomocna także w leczeniu porażenia mózgowego. Przyznaję jednak, że
wciąż nie są do końca poznane jej możliwości. Interesują się nią już też
lekarze.
Sam
twierdzi, że na jej pomysł wpadł w 1987 roku, kiedy mieszkał w
Australii. Ponieważ pracował w bibliotece, miał sporo czasu na lektury
i właśnie wtedy zwrócił uwagę na książkę amerykańskiego neurochirurga
Richarda Bergiana poświęconą funkcjonowaniu mózgu. Bardzo go to
zainteresowało i zaczął zgłębiać temat.
Dowiedział się, że główną rolę w sterowaniu
podstawowymi funkcjami organizmu odgrywa podwzgórze, które przekształca
elektryczne sygnały mózgu na hormonalne informacje przekazywane do
organów ciała. Viktor Żenni doszedł więc do wniosku, że odpowiednia
stymulacja elektryczna może usprawnić procesy elektrochemiczne
zachodzące pomiędzy mózgiem a gruczołami dokrewnymi w ciele człowieka
wspomagając w korzystny sposób działanie poszczególnych organów.
Ponieważ kiedyś studiował na politechnice, podszedł
do sprawy w sposób typowo techniczny, wykorzystując stosowany w
medycynie aparat emitujący tzw. prądy Bernarda.
Najpierw eksperymentował na sobie. Jak mówił, szybko
przestał go bole ć kręgosłup i poczuł się o wiele lepiej. Zajął się więc
swoją rodziną, również z dobrym skutkiem. Mieszkając w Australii,
zwolna i ostrożnie, zaczął pomagać innym ludziom w przypadkach różnych
dolegliwości. Rezultaty okazały się bardzo zachęcające. W miarę jak
przybywało chorych, nabywał coraz większego doświadczenia. Wynaleziony
przez siebie sposób terapii nazwał metodą Żenni.
Za opracowanie nowatorskiej terapii otrzymał w 1998
roku doktorat naukowy prestiżowego Colombo University w Australii.
Zyskał uznanie australijskich lekarzy. Polscy do jego terapii podchodzą
z dystansem. Jednak nie negują, że kilkadziesiąt pacjentek w Polsce i
kilkaset w Australii dzięki niej uniknęło operacji usunięcia tarczycy.
|